W rozmowie z PAP były zawodnik Dinama Tirana i Dinama Bukareszt zaznaczył, że przewaga Polaków jest czysto teoretyczna, "tylko na papierze”.
"Mecz rozgrywany będzie w Warszawie, co w jakimś stopniu daje przewagę biało-czerwonym. Potencjalnie Polska jest silniejsza, bo w rankingu FIFA plasuje się wyżej niż Albania. Ma też głośne nazwiska, jak Robert Lewandowski i Piotr Zieliński. To niewystarczające przesłanki, aby przesądzać o zwycięstwie gospodarzy. To wcale nie musi się wydarzyć" – zaznaczył.
Zdaniem Demollariego selekcjoner albańskiej ekipy Sylvinho może wprowadzić w czwartek element zaskoczenia, grając np. innym ustawieniem niż dotychczas.
"Czerwono-czarnym udało się zaskoczyć faworyzowaną Serbię w październikowym meczu eliminacyjnym. Występując na wyjeździe wygrali 1:0. Zespół Albanii stać więc na sprawienie niespodzianki także w Polsce" – wspomniał.
Kapitan reprezentacji Albanii w latach 80. i 90. spodziewa się w czwartek dużego zaangażowania swoich rodaków. Wierzy, że "tworząca kolektyw” ekipa gości nie przestraszy się biało-czerwonych.
"To może być podobny mecz do tego, jaki Albańczycy rozegrali z Serbią. Spotkanie było bardzo wyrównane i tak może być w Warszawie, a szanse obu ekip będą 50:50" - dodał.
Według niego gwiazdą wieczoru ze strony albańskiej powinien być związany przez lata z warszawską Legią napastnik Ernest Muci.
"Ten grający dziś w zespole Trabzonsporu zawodnik jest w tej chwili moim zdaniem najlepszym piłkarzem reprezentacji Albanii" – wspomniał.
Były szkoleniowiec albańskiej "młodzieżówki” przyznał, że nie zdziwiło go powołanie przez Jana Urbana do polskiej kadry skrzydłowego FC Porto Oskara Pietuszewskiego. To, że ma on zaledwie 17 lat jest dla Demollariego drugorzędne.
"Ten młody chłopak jest w doskonałej formie. Bez wątpienia ma przed sobą wspaniałą przyszłość w światowej piłce" – ocenił Demollari, który przypomniał, że był niewiele starszy, kiedy debiutował w reprezentacji Albanii.
Wiosną 1983 trener Shyqyri Rreli powołał go na mecz eliminacji mistrzostw Europy z Irlandią Północną (0:1).
"Miałem wtedy tylko 18 lat. Kilkanaście miesięcy później zostałem powołany na spotkanie z faworyzowanym zespołem... Polski, wtedy trzecią ekipą świata po mundialu w Hiszpanii. Do Mielca jechaliśmy niczym na pożarcie, bo Albania była wtedy piłkarskim "Kopciuszkiem”. Ja wyszedłem w podstawowym składzie i zaskoczyliśmy Polaków. Do 80. minuty prowadziliśmy 2:1. Zwycięstwo uciekło nam w końcówce" – wspominał.
Barażowy półfinał Polska - Albania rozpocznie się na PGE Narodowym w Warszawie w czwartek o 20.45. Zwycięzca we wtorek w meczu o awans do MŚ 2026 zmierzy się z drużyną, która wygra spotkanie Ukraina - Szwecja.