ADVERTISEMENTS

Stalmach bohaterem Magdeburga, utrzymanie w 2. Bundeslidze na wyciągnięcie ręki

Wciąż walczący o utrzymanie 1. FC Magdeburg w sobotę przyjechał do Kilonii, gdzie stadion był wyprzedany mimo niewielkiej stawki z punktu widzenia gospodarzy, prawie pewnych kolejnego sezonu w 2. Bundeslidze. Mecz nie zaczął się dla nich zresztą najlepiej, pomocnik Kasper Davidsen już po czterech minutach zszedł z kontuzją.

Później nie było wcale lepiej, bo – mimo paru wyraźnych błędów Dariusza Stalmacha – to goście mieli po swojej stronie konkrety. W 18. minucie doczekaliśmy się pierwszej próby Mateusza Żukowskiego, tym razem niecelnej. Polak gola do dorobku nie dopisał, ale w 40. minucie posłał kluczowe dośrodkowanie w pole karne z lewej flanki. Piłkę zgrał Stalmach, a do siatki wpakował ją Jean Hugonet.

Prowadzenie gości martwiło kibiców Holstein Kiel jeszcze bardziej wraz z gwizdkiem na przerwę, bo zostało podwojone w czasie doliczonym. Tym razem rozegranie rzutu rożnego po obwodzie pola karnego skończyło się wrzutką Alexandra Nollenbergera na głowę Stalmacha, który świetnie umieścił piłkę przy słupku. Dołożył dziś do swojego dorobku drugiego gola i trzecią asystę w 2. Bundeslidze.

Jeśli gol do szatni nie pognębił gospodarzy, to zrobił to w 56. minucie Baris Atik. Wykonaniem rzutu rożnego zatrzymał wszystkich, gdy między nogami obrońców i bramkarza umieścił piłkę bezpośrednio w bramce Kilonii.

Nie oglądaliśmy więcej popisów Stalmacha, który po godzinie zbiegł, trzymając się za nos. Ale i miejscowi mieli poważne problemy – moment później kolejnym kontuzjowanym w ich szeregach był Ivan Nekić. Holstein nie był w stanie  kolei przyjezdnym do pełni szczęścia brakowało jedynie kolejnych goli.

Czwartego powinien był dodać Żukowski w 77. minucie, gdy znalazła go piłka wrzucona z prawej. Uderzenie z pierwszej niestety minęło nieznacznie słupek. Miejscowych od odrobiny radości dzielił przede wszystkim Reimann, który na 10 minut przed końcem przyjął na klatę – dosłownie – potężne uderzenie z bliska i aż padł, próbując złapać oddech. Ostatecznie golkiper gości nie utrzymał czystego konta, w doliczonym czasie wślizgiem pokonał go znany z Górnika Zabrze Adrian Kapralik, który pracował na to trafienie cały mecz.

Wygrana 3:1 oznacza dla Magdeburga głębszy oddech. Na ten moment Magdeburg ma pięć punktów buforu nad strefą spadkową, choć pozostałe kluby z ogona 2. Bundesligi dopiero zagrają swoje mecze.

You might also like